Jako grupa młodych ludzi, którzy lubią, a można powiedzieć, kochają podróżować, zawsze z przychylnością patrzyliśmy na wschód, zachodnia Europa jest dla nas nazbyt poukładana, wszystko jest jakby na miejscu, ale i sztuczne zarazem. Toteż większość naszych poprzednich wypraw kierowaliśmy w innym kierunku, były Bałkany, Ukraina, Kaukaz, Ałtaj przyszedł i czas na Karelię; znamy historię Rosji jej tragiczne dzieje i kiedy w końcu ktoś wspomniał o kanale Białomorskim pomyśleliśmy, że to jest to.
Początkowo plan był prosty, przewędrować częściowo wzdłuż kanału a następnie trawers Onegi, plany musiały jednak ulec zmianie, po pierwsze stać nas było na wizę 14 dniową, po drugie, z wielu źródeł dostaliśmy informację że śluzy i przepusty są nadal traktowane jako obiekty wojskowe, toteż ich zwiedzanie może być problematyczne.
Zdecydowaliśmy więc skupić się na Onedze, jako części kanału Białomorskiego, przygotowania trwały kilka miesięcy, udało nam się spotkać z Panem Andrzejem Śmiałym, który jako pierwszy człowiek w 1996 roku przeszedł Ładogę. Kilka cennych uwag i rad okazało się bardzo pomocnych w realizacji projektu. Od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że trawers niesie za sobą ryzyko, dotarliśmy do informacji iż w styczniu zginęło 5 Rosjan, pod którymi załamał się lód, mieliśmy zatem świadomość, że jeśli pogoda będzie niekorzystna nasza podróż będzie stosunkowo niebezpieczna. Kiedy poszukiwaliśmy informacji w internecie okazało się iż jeszcze żaden Polak nie
Miesiące mijały a my cały czas staraliśmy się jak najbardziej przygotować, nawiązaliśmy bardzo owocny i szalenie ważny dla nas kontakt z Konsulatem Generalnym w Sankt Petersburgu. Od razu wyczuliśmy ogromne zaangażowanie i chęć pomocy ze strony Pana Konsula Generalnego RP pana Jarosława Drozda oraz pani wicekonsul Olgi Kacperczyk. To właśnie dzięki tym osobom zostaliśmy skontaktowani z Panem Władysławem Greenem, przewodniczącym organizacji polonijnej „Jadwiga” w Pietrozawodzku, który był naszym opiekunem i dzięki jego pomocy udało nam się załatwić wiele spraw.
Do Pietrozawodzka przyjechaliśmy w święto kobiet i ku naszemu zaskoczeniu na dworcu czekało na nas wiele osób, w śród nich Pan Władysław, a także przedstawiciele władz oraz MCzS’u. (Ministerstwo ds. Nadzwyczajnych). Dzięki ich uprzejmości mogliśmy przetransportować nasz cały ekwipunek do bazy ratowników i saperów, a także
Zobowiązaliśmy się iż będziemy codziennie wieczorem wysyłać nasze koordynaty do MczSu — ci zapewnili nas że w razie poważnych problemów możemy liczyć na ich pomoc.
Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do Pudoż, gdzie byliśmy 9 marca rano, stamtąd przy pomocy ratowników dwoma nivami pojechaliśmy do Szalski, gdzie rozpoczęliśmy wędrówkę. Pierwszy dzień na Onedze był dla nas przyjemny, dobra widoczność, brak opadów oraz umiarkowana temperatura dodawały optymizmu. Po 15 km zdecydowaliśmy się na nocleg. Kolejny dzień, to już jednak wędrówka w szarówce i mgle, udało nam się zrobić kolejne 23 km. Trzeci dzień wędrówki był chyba najtrudniejszy, zła pogoda wysoka temperatura oraz bardzo słaba widoczność dały nam ostro w kość. Śnieg lepił się do sań i rakiet, zmuszeni byliśmy
Czwartego dnia udało nam się dostać do Kiży, gdzie zostaliśmy ugoszczeni przez strażaków i dzięki ich uprzejmości mogliśmy skorzystać z bani. Muszę przyznać, że po 7 dniach podróży nie mogliśmy dostać lepszego prezentu.
Kolejne trzy dni – to wędrówka w słońcu oraz mroźne wieczory, nocowanie w namiotach na tafli jeziora oraz podziwianie bezkresu lodowej pustyni jaką była Onega. Niezwykłe przeżycia i doświadczenia.
Szesnastego marca dotarliśmy do wyspy Iwanowskij, która znajduje się już w granicy miasta Pietrozawodzk, tego też dnia de facto staliśmy się pierwszymi Polakami którzy przeszli jezioro Onega. Następnego dnia na pokładzie poduszkowca dołączyli do nas członkowie organizacji „Jadwiga”. Kolejne dni — to szybkie zwiedzanie miasta, spotkania z mediami i Polakami oraz przygotowania do powrotu.
Staliśmy się pierwszymi Polakami, którzy przeszli jezioro Onega
Trawers odbyli: Dziki, Czaban, i Mateusz
oraz autor relacji Konrad Kajszczarek
