Wkrótce powstało Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe „Polonia” a na jego czele stanął pan Profesor. Na wskroś przesiąknięty poczuciem polskości, przejawiającej się w wewnętrznej pewnosci siebie, opartej na dumie narodowej, stał się dla wielu członków wzorem Polaka, Człowieka. Stał się takim również i dla wielu przedstawicieli światowego ruchu polonijnego.
O Polonii Petersburskiej zaczęto mówić i pisać… Ileż razy powtarzaliśmy, że wśród nas jest Profesor. Byliśmy i jesteśmy dumni, że mogliśmy z nim pracować, podziwiać jego wiedzę. Niezwykła renesansowa Postać Profesora w wielkim stopniu przyczyniła się do rozwoju wszystkich nas w kreowanym przez Niego procesie repolonizacji i polonizacji.
Niezwykłą rolę odegrał w odrodzeniu kościoła rzymskokatolickiego w Petersburgu. Uczestniczył w historycznym spotkaniu Polonii z Ojcem Swiętym Janem Pawłem II. Był pierwszą świecką osobą, która w imieniu Stowarzyszenia i katolików miasta zwróciła się do administracji z pismem o zwrot światyń rzymskokatolickich wiernym. W tym czasie nie mieli odwagi uczynić tego nawet miejscowi kapłani… Niektórzy z nich, rozumiem, że z braku wiedzy i szacunku do Pana Profesora, próbują obecnie bagatelizować ten fakt.
Postać Pana Profesora była swoistą polską wizytówką Polaka – Petersburżanina.
W rozmowach był partnerem dla prezydentów i innych wielkich i możnych tego świata. Przy tym potrafił słyszeć rozmówcę. Nobilitował swoją obecnością, ogromnym intelektem, wiedzą zawodową, imponował i zadziwiał.
Pozostanie na zawsze w historii miasta, Rosji i jego Ojczyzny — światowej Polonii.
Miną długie lata zanim na petersburskim firmamencie pojawi się renesansowa postać Polaka-Petersburżanina na miarę sp. Rajmunda Piotrowskiego.
Teresa Konopielko, sierpień 2009
Juliusz Słowacki (1809-1849)
Testament mój
Żyłem z wami i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –
A jak gdyby tu szczęście było – idę smętny.
Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia;
Imię moje tak przeszło jak błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.
Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał swoje lata młode;
A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie,
A gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę…
Ale kiedyś – o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny – przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnosciami dawnych moich przodków świetny.
