Po każdym powrocie z terenu czekały sprawy petersburskie: konkursy recytatorskie, Koło Kombatantów, Grono Mieszkańców oblężonego Leningradu, prezesi organizacji polonijnych z pilnymi zawsze pismami i problemami, rok chopinowski, trwający cały rok i odbywający się we wszystkich stolicach obwodów.
Pani Ania wyjeżdżała w delegacje zawsze z małym jaśkiem. Pamiętam nasz wczesny przyjazd do Smoleńska przed spotkaniem dwóch premierów: Putina i Tuska. Do rozpoczęcia zostawało sporo czasu, ale dzień wcześniej również był daleki wyjazd, więc zwinięta w kłębek pani konsul, trzymając kurczowo reprezentacyjny wieniec placówki, usnęła, by w odpowiednim czasie wszystkich obudzić i dowieźć do Katynia…
O Pani Ani można długo i z podziwem… W ciągu pięciu lat przejechała tysiące kilometrów, rozmawiała z setkami Polaków mieszkających w różnych obwodach regionu Północno-Zachodniego, stawiała krzyże, pisała pisma, wydawała wspomnienia, dopingowała organizacje polonijne, dbała o sprawy Domu Polskiego – miała czas na wszystko i dla wszystkich. Skąd tyle sił i zapału do pracy? Nie do wiary.
Obecnie wyjeżdża do Moskwy, gdzie czekają na nią nowe sprawy i problemy. Przyłączy się do młodego i bardzo ambitnego środowiska Instytutu Polskiego w Moskwie. Przed nią nowe tysiące kilometrów i nowe spotkania, nieprzespane noce, ale jakże interesujące przedsięwzięcia i dalsza możliwość poznania Rosji, która stała się dla Pani Konsul nie tylko zawodem ale i niezwykłym fenomenem godnym zainteresowania i realizacji dobra na rzecz budowania mostów wzajemnego poznania i zrozumienia.
Mówimy: „Do zobaczenia!”
Dziękujemy za łaski i niełaski, za trwogi i radość współprzeżywania sukcesów. Dziękujemy za to, że możemy z całego serca i szczerze bez nutki dyplomacji powiedzieć, że była Pani zawsze z nami i dla nas.
Teresa Konopielko Redaktor Naczelna Gazety Petersburskiej
11 maja 2011 r.
