Z kartek Kalendarza Legionów

Rok 2018 jest rokiem jubileuszowym w którym obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Przypomnijmy zatem fragmenty tekstów opublikowanych ponad 100 lat temu w popularnym wówczas „Kalendarzu Legionów Polskich na Rok Pański 1915”. Teksty w nim zawarte oddają atmosferę tamtych lat i rozbudzoną wówczas nadzieję na odzyskanie utraconej niepodległości Polski.

Kalendarz Legionów Polskich na Rok Pański 1915 wydany został w Wiedniu na przełomie lat 1914/1915. Oprócz właściwego kalendarza na rok 1915 zamieszczone w nim zostały teksty polityczne i literackie, których celem była popularyzacja idei Legionów Polskich i zachęcenie Polaków mieszkających w stolicy Austro-Węgier do patriotycznego, zbrojnego zrywu o wolność ojczyzny. Przesłanie tych tekstów, które przytaczamy w oryginalnej pisowni, zawarte zostało już w przedmowie Kalendarza.

„Kalendarz Legionów Polskich na Rok 2015 jest aktem hołdu dla walecznego Wojska Polskiego, zdobywającego nam w krwawym znoju na polach licznych bitew niepodległą Ojczyznę.
16 sierpnia 1914 r., epokowa data w historyi polskiej, zjednoczył pod sztandarem Legionów cały naród polski, bez różnicy stanów i stronnictw, w drogiej nam prastarej Monarchii Habsburgów, do walki za jej i naszą sprawę. Rok 1915 witamy zjednoczeni pod tym samym wsławionym sztandarem, z silną wiarą, że białe orły Legionów powiodą nas do zwycięstwa.
Historyę swą i historyę Polski Legiony krwią jeszcze piszą. Niechaj więc przynajmniej luźne dokumenty, artykuły, opowieści, wiersze, ryciny, dadzą choć niedokładny obraz zadań, organizacyj, walk, naszej narodowej dumy i chluby, niechaj przywiodą rodakom na wdzieczną pamięć naszych znakomitych organizatorów, naszych dzielnych, szlachetnych bojowników i tę świętą sprawę, która jest dla nas wszystkich nigdy nie wygasłą nadzieją i wielkim celem, i dla której się krwawimy.
Obrazy z ziem, które Legiony wydały, teraz gnębionych i pustoszonych najazdem naszego odwiecznego wroga, za któremi na gorzkim, wojennym wygnaniu serdecznie tęsknimy, niechaj ożywią naszą miłość Ojczyzny i niechaj nas zagrzeją do odbudowania nowej, wielkiej i wolnej”.

W połowie roku 1914,
w obliczu wybuchu I wojny światowej, Polacy w Galicji dostrzegli długo wyczekiwaną szansę na odzyskanie przez Polskę niepodległości. Zaborcy Polski stanęli naprzeciwko siebie: Austro-Węgry związane sojuszem z Niemcami gotowe były wypowiedzieć wojnę Rosji. Pojawiła się szansa na spełnienie marzeń kilku pokoleń Polaków i na zwycięstwo. Patriotycznie nastawione warstwy społeczeństwa polskiego w Galicji uznały, że jest to dogodny moment na rozpoczęcie walki o wyzwolenie narodowe. Nie było to czymś dziwnym. Ostatnie pokolenia Polaków w monarchii austro-węgierskiej wychowane były w kulcie patriotyzmu i dążeń niepodległościowych.
       6 sierpnia 1914 roku żołnierze kompanii Józefa Piłsudskiego wyruszyli z Krakowa i wkroczyli na teren zaboru rosyjskiego. Pojawienie się polskich zbrojnych oddziałów miało być bodźcem do ogólnonarodowego antyrosyjskiego powstania Polaków. Informacja o wyprawie oddziałów Piłsudskiego zadziałała mobilizująco na polskich polityków galicyjskich, którzy tworzyli w parlamencie austriackim polski klub parlamentarny, zwany Kołem Polskim. Wobec nagłego uwolnienia energii narodowej, zapału mieszkańców Krakowa i ludności galicyjskiej, nie mogli oni pozostać obojętni. Musieli zdecydować, jakie działania podjąć w związku z nadchodzącą wojną, ustosunkować się do narodowego zrywu Polaków i zająć stanowisko wobec podjętych już przez oddziały Piłsudskiego działań zbrojnych.


       „Z Austrią i przez Austrię do Polski” – takie hasło ukuli politycy z Koła Polskiego, opowiadając się zarówno za lojalnością wobec Austro-Węgier, jak i dążeniem do walki narodowo-wyzwoleńczej przy boku Austrii przeciw Rosji. Wyzwolone polskie ziemie zaboru rosyjskiego, Królestwo Kongresowe, miały być połączone z ziemiami zaboru austriackiego, Galicją. Naród polski miał stanowić jednolitą, niepodzielną całość w obrębie monarchii habsburskiej. Dualistyczna do tej pory monarchia austro-węgierska miała zostać przekształcona w trialistyczną: austro-węgiersko-polską.

       Wokół tej proaustriackiej orientacji niepodległościowej galicyjskim posłom z Koła Polskiego udało się zjednoczyć polityków reprezentujących różne polskie stronnictwa polityczne. Wysuwana bowiem była również koncepcja prorosyjska, polegająca na prowadzeniu walki narodowo-wyzwoleńczej Polaków w sojuszu z Rosją, która obiecywała zjednoczenie polskich ziem pod berłem cara. Przeważył jednak pogląd, że to u boku monarchii austro-węgierskiej, gwarantującej do tej pory największe swobody narodowe spośród wszystkich zaborców, rozpocząć należy zbrojną drogę ku wolności.
          Ci Polacy, którzy nie zostali jeszcze zmobilizowani do armii państw zaborczych, mieli zgłaszać się jako ochotnicy do Legionów Polskich, tworzonej narodowej polskiej siły zbrojnej, która miała u boku armii austro-węgierskiej walczyć o sprawę polską.
       Przedstawiciele różnych ugrupowań politycznych, na co dzień ze sobą konkurujący, w sprawie nadrzędnej, jaką było odzyskanie niepodległości Polski, wystąpili wspólnie i solidarnie. 16 sierpnia 1914 roku wydana została Odezwa Koła Polskiego do narodu polskiego.

Polacy! Godzina, której napróżno oczekując trzy pokolenia naszego narodu krwawiły się w strasznych a beznadziejnych z najazdem moskiewskim zapasach, godzina, o którą modlił się naród cały, godzina wielka wybiła. Cała Europa stoi w pożodze wojny.
           Ziemie polskie, jak długie i szerokie, oświeci krwawa łuna wojny, największej, jaka była. Austrya w obronie wolności swych ludów wysyła na ziemie polskie potężną armię przeciwko rosyjskiemu ciemięzcy. W tej strasznej a wielkiej godzinie Koło Polskie, świadome swej odpowiedzialności, uważa za swój święty obowiązek wskazać narodowi kierunek myśli i czynów, prowadzić go w przyszłość lepszą i jaśniejszą.
           W poczuciu tego wielkiego obowiązku Koło Polskie, z którem w tej dziejowej chwili łączą się wszyscy polscy posłowie, dotąd poza niem stojący, wzywa Was Polacy: do czynu, do wspólnego, jednomyślnego, do największego, na jaki Was stać, wysiłku!
           W tej dobie krawego przeistaczania się Europy i uwalniania jej od grozy rosyjskiej przemocy, odzyskać możemy bardzo wiele. Ale wiele też musimy ofiarować. Bo nie wygra ten, kto końca gry ostrożnie wyczekuje. W tej chwili naród musi dowieść, że żyje i żyć chce, że pragnie i umie miejsce przez Boga mu wyznaczone utrzymać i przed wrogiem obronić.
           Dla ujęcia polskiej siły narodowej w zbrojne Legiony Polskie, Koło Polskie i wszystkie bez wyjątku stronnictwa polskie jednomyślnie postanowiły utworzyć jedną jawną organizacyę. Pod polską komendą, a w ścisłej łączności z naczelnym dowództwem armii austryacko-węgierskiej, pójdą Legiony Polskie w bój, aby na szalę tej największej wojny rzucić także godny narodu polskiego czyn, jako warunek i zadatek lepszej dla niego doli.
           Polacy! Z zaufaniem i pełną wiarą poddajcie się kierownictwu Koła Polskiego i ustanowionej przez Koło Polskie organizacyi narodowej.
           Polacy! Zjednoczcie się wolą niezłomną do uzyskania lepszej przyszłości i niezachwianą wiarą w tę przyszłość! Stańcie w obronie wolności naszej i wiary ojców! Odrzućcie precz zwątpienia, wyrwijcie z serc urazy i stańcie silni jednością i radośni wielkim postanowieniem poświęcenia dla Ojczyzny życia i mienia!

„Nie wygra ten,
kto końca gry ostrożnie wyczekuje“ – to jedno zdanie z Odezwy do narodu polskiego z 16 sierpnia 1914 r. dobitnie mówi o podjętym ryzyku. W obliczu militarnego konfliktu z Rosją postawienie na wygraną Austro-Węgier obarczone było dużą niepewnością. W początkowym okresie wojny przebieg wypadków nie był jeszcze jasny i trudno było ocenić, które z zaborczych mocarstw zwycięży. Należało też odpowiedzieć na pytanie, czy warto ponosić dodatkowe koszty. Czy do spodziewanych ofiar, które niesie przecież każda wojna (do trzech zaborczych armii przymusowo wcielono łącznie ok. 3–4 mln Polaków), dodawać jeszcze tych, którzy ochotniczo wstąpią do Legionów Polskich? Stawka jest wielka, ale wielka też może być wygrana. Wybór drogi do odzyskania wolności kraju decydował o przyszłości nie tylko współczesnych pokoleń Polaków, ale i następnych.
        Polacy postawili na wygraną monarchii Habsburgów i wystawili Legiony Polskie – własne, oddzielne oddziały u boku armii austriackiej. Wydawało się bowiem, że Austriacy najbardziej są skłonni uwzględnić polskie narodowe postulaty. Po wygranej przez Austro- Węgry wojnie Polacy galicyjscy oczekiwali od monarchii scalenia ziem obydwu zaborów w jedną całość i jeszcze większych swobód narodowych, obejmujących również Polaków z zaboru rosyjskiego. Gwarancji ze strony austriackiego rządu jednak początkowo nie było i należało się o nie wystarać. Zbrojnemu zrywowi oddziałów Piłsudskiego musiały towarzyszyć zabiegi polityczne.
       W Galicji Polacy mieli swoich politycznych reprezentantów w parlamencie austriackim. Istniało szkolnictwo w języku polskim, polskie organizacje społeczne, utworzone za zgodą władz austriackich, działały także młodzieżowe stowarzyszenia sportowo-paramilitarne, jak Związek Strzelecki czy Drużyny Strzeleckie, zrzeszające po kilka tysięcy członków. Komendantem Związku Strzeleckiego był Józef Piłsudski. Polityków galicyjskich, którzy w obliczu zbliżającej się wojny zwlekali z podejmowaniem konkretnych decyzji, Piłsudski postanowił postawić w obliczu faktów dokonanych. Ogłosił mobilizację młodzieżowych organizacji strzeleckich i na 3 sierpnia 1914 roku zarządził w Oleandrach przy krakowskich Błoniach zbiórkę członków Związku Strzeleckiego i Drużyn Strzeleckich. Do ochotników, którzy się stawili, Józef Piłsudski przemówił słowami: „Odtąd nie ma ani Strzelców ani Drużyniaków. Wszyscy, co tu jesteście zebrani, jesteście żołnierzami polskimi! Spotkał was ten zaszczyt niezmierny, że pierwsi pójdziecie do Królestwa i przestąpicie granicę rosyjskiego zaboru jako czołowa kolumna wojska polskiego, idącego walczyć za oswobodzenie ojczyzny. Patrzę na was jako na kadry, z których rozwinąć się ma przyszła armia polska, i pozdrawiam was jako pierwszą kadrową kompanię!”
       Rozpoczęły się ryzykowne działania obliczone na wskrzeszenie niepodległej Polski. Wybranym żołnierzom rozdano karabiny i naboje. Było to wyposażenie wojskowe otrzymane od komendy austriackiej z przeznaczeniem na planowane ćwiczenia polowe organizacji strzeleckich. Kolejne dwa dni upłynęły na przygotowaniach do wymarszu. Austriacy nie przeszkadzali Piłsudskiemu, gdyż liczyli na wywołanie przez polskie oddziały początkowego zamieszania na terenie wroga, co dobrze wpisywało się w ich cele wojskowe.
       W ciągu następnych dni w Krakowie zgromadziło się kilka tysięcy ochotników. W dniu 6 sierpnia, o 3 nad ranem, jako pierwsi z Oleandrów wyruszyli żołnierze utworzonej trzy dni wcześniej I Kompanii Kadrowej. Stu kilkudziesięciu strzelców przekroczyło w Michałowicach granicę Królestwa Kongresowego. Obalili graniczne słupy i weszli na teren zaboru rosyjskiego. Tego też dnia Austro-Węgry formalnie wypowiedziały Rosji wojnę.

Strzelcy w Oleandrach

       Tego samego dnia w krakowskich kawiarniach pojawiły się ulotki z proklamacją Piłsudskiego: „Wybiła godzina rozstrzygająca! Polska przestała być niewolnicą i chce sama stanowić o swym losie, sama chce budować swą przyszłość, rzucając na szalę wypadków własną siłę orężną. Kadry armji polskiej wkroczyły na ziemię Królestwa Polskiego, zajmując ją na rzecz jej właściwego, istotnego, jedynego gospodarza – ludu polskiego”.
       Stu kilkudziesięciu żołnierzy I Kompanii Kadrowej – młodzieży polskiej porwanej hasłem o wolnej i niepodległej ojczyźnie – stało się zaczątkiem Legionów Polskich. W ciągu kilku miesięcy rozrosły się one do kilkunastu tysięcy polskich żołnierzy, regularnej polskiej siły zbrojnej, walczącej na frontach I wojny światowej o wskrzeszenie niepodległej Polski.
Cel utworzenia Legionów Polskich wyjaśnia kolejny tekst z Kalendarza Legionów Polskich na Rok Pański 1915, którego autorem był Kazimierz Wysocki, kapitan i wiedeński komisarz Legionów Polskich.

Po co Legiony?Niejednokrotnie spotykamy się z pytaniem, po co Legiony? Wszak w walce, gdzie przeciw sobie stoją kilkumilionowe armie, Legiony, których cyfra 15.000 uzbrojonych ludzi nie przenosi — toć przecie garstka, nie mogąca zaważyć na szali zwycięstwa. Po cóż więc wobec niepewności wyniku wojny, do klęsk, jakie w tej wojnie ponosi naród polski, dodawać śmierć tych, którzy, wolni od obowiązku służby wojskowej, w tych czasach zniszczenia życia ludzkiego mogą być bardzo dobrym materyałem ludzkim naszej polskiej przyszłości?

Trudna na to odpowiedź dla niepolaka, ale łatwa dla tego, kto ma prawdziwie polską duszę i który żyje myślą naszych przodków, nadzieją odzyskania samodzielnego bytu.

Wojna obecna, jakkolwiek straszna, wojna, która w pożogę wprawiła świat cały, toć przecie ziszczenie snów naszych, to przez Boga wy­słuchana całej Polski modlitwa.

W wojnie tej stanęli przeciw sobie ci, którzy przed przeszło 100 laty jako sojusznicy, bez nas, zadecydowali o nas. Dziejowa Nemezis gwałtu, do­konanego na nas, zdziałała, że przeciw sobie stanęli ci, co tak łacno, tak niespra­wiedliwie pozbawili nas bytu narodowego.

I w chwili tej przełomowej uderzyła ręka w śnie letargicznym spoczywającej Matki naszej o wieko Jej trumny i głosem potężnym, wzruszającym serce każdego prawego Polaka, zawołała Polska: „Dzieci, odbijcie wieko tej trumny, abym wyszła promienna sławą czasów Batorego i zasiadła na wydartym mi tronie Jagiellonów!“

Ten głos zwołał reprezentantów narodu polskiego do Krakowa, ten głos zdziałał, że dnia 16 sierpnia 1914 roku znikły partye, znikły stany i w całej pełni jasno zaświtała jedna myśl polska, a myśl ta skrystali­zowała się w jednem słowie: „Legiony“.

A słowo stało się ciałem i powstały Legiony jako jednomyślna wola wszystkich stanów, wszystkich Polaków.

Legiony te, gdy Polska nie ma jeszcze innej reprezentacyi, to – Polska.

Legiony to – głos mówiący głośniej od huku armat do świata całego, że Polska żyje i że żyć musi!

Epilog
Zarówno przebieg, jak i rezultat przełomowych historycznych wydarzeń nie są prostą konsekwencją ludzkich dążeń i wyborów. Zamiary, koncepcje, plany ulegają zmianom z uwagi na nagłe, nieprzewidziane zbiegi okoliczności czy łańcuchy zdarzeń, które to szczególnie w warunkach wojennych piętrzą się z wyjątkową szybkością. Niezmienny może pozostać jedynie kierunek ludzkich dążeń, jakim dla Polaków w latach 1914–1918 była chęć wykorzystania historycznej szansy na rozkucie niewolniczych kajdan całego narodu. Niezmienna była ich wiara w przyszłe wyzwolenie spod obcej władzy, odzyskanie własnej, niepodległej ojczyzny.
       Za sukcesami armii Austro-Wegier i Niemiec na galicyjskim froncie nie poszły ze strony wiedeńskiego rządu konkretne zobowiązania w sprawie polskiej. Józef Piłsudski i żołnierze Legionów odmówili złożenia przysięgi na wierność cesarzom Austro-Węgier i Niemiec. Niemcy poniosły klęskę na froncie zachodnim, a monarchia austro-węgierska zaczęła się rozpadać. Koncepcja odbudowy Polski w oparciu o Austro-Wegry przestała być aktualna.
          U schyłku wojny nastał czas decydowania o kształcie powojennej Europy. Polacy podjęli dyplomatyczny wysiłek propagowania sprawy polskiej na arenie międzynarodowej, tj. w gronie przywódców zwycięskich mocarstw: Francji, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych. W dniu 8 stycznia 1918 roku Thomas Woodorow Wilson, prezydent USA, w swoim programie politycznym dotyczącym nowego ładu w powojennej Europie ogłosił, że powinno zostać utworzone niepodległe państwo polskie. W czerwcu tego roku premierzy Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch potwierdzili, że „utworzenie Polski zjednoczonej, niepodległej, z dostępem do morza stanowi jeden z warunków trwałego i sprawiedliwego pokoju oraz przywrócenia prawa w Europie”. 11 listopada 1918 roku Rada Regencyjna, jako tymczasowy organ polskiej władzy, powierzyła naczelne dowództwo wojskowe Józefowi Piłsudskiemu. Polska wybiła się na niepodległość i dołączyła do rodziny wolnych narodów. Dzień 11 listopada został w 1937 roku oficjalnie ogłoszony państwowym Świętem Niepodległości Polski.
       Wolność w 1918 roku nie była Polakom podarowana. W całej historii polskiej państwowości nikt nigdy wolności im nie podarował, a gdy ją tracili, jedynie własnym wysiłkiem zdobywali ją z powrotem. Stąd dzisiejsi Polacy są duchowymi spadkobiercami żołnierzy z Legionów Polskich. „Historyę Polski Legiony jeszcze piszą” – to zdanie z przedmowy do Kalendarza Legionów Polskich na Rok Pański 1915 pozostaje nadal aktualne.

Sławomir Iwanowski (polski głos z Austrii)
Dziękujemy autorowi za udostępnienie opracowania. Liczymy na dalszą współpracę.