Vespa w klubie „Griboedov”

W piątek 7 grudnia w petersburskim klubie muzycznym Griboedov dał koncert szczeciński zespół Vespa, jedna z najstarszych i najbardziej popularnych grup muzycznych zajmujących się gatunkiem Ska w Polsce. Przedstawiciele naszej gazety, Denis Szczegłow i Aliona Koulikova, mieli ogromną przyjemność porozmawiać z liderem zespołu Vespa – Grzegorzem Kupichą.

Grzegorz Kupicha

Gazeta Petersburska: Dobry wieczór!

Grzegorz Kupicha: Dobry wieczór, tu Grzegorz Kupicha z zespołu Vespa, ze Szczecina.

GP: W sieci można znaleźć informacje, że Wasz zespół istnieje już dość długo na polskiej scenie muzycznej. Jak długo gracie razem jako grupa Vespa?

GK: Wieczność, ja bym powiedział wieczność – 23 lata, zaraz będą 24 lata, czyli 1995 rok. Zaczęliśmy w poprzednim millenium.

GP: Jak często zmieniali się członkowie zespołu?

GK: W zespołach grających muzykę Ska, przynajmniej w Polsce, rotacja jest duża w sekcji dętej, to jest osoby, które grają na trąbce, saksofonie, puzonie. To się dosyć często zmienia, przez co faktycznie przez nasz zespół przewinęło się bardzo dużo osób.

GP: A dlaczego akurat Ska? Dlaczego nie Reggae, Rap czy jeszcze coś innego?

GK: Dobre pytanie! Można powiedzieć, że mnie to w duszy rezonuje. Jakby posłuchać tego oryginalnego Ska, które jest muzyką jamajską i powstało ok. 10 lat przed Reggae, to można zauważyć, że Ska jest muzyką beztroską, bardzo szczerą i chwytająca za serce. I ja z tym „rezonuję”. Te wibracje bardzo mi odpowiadają, dużo bardziej niż Reggae, które jest wolniejsze i, w którym pojawia się wątek religijny Ruchu Rastafari, który też niekoniecznie mi odpowiada.

GP: Wiemy, że jeszcze wczoraj koncertowali Państwo w Helsinkach. Dzisiejszy wieczór spędzacie w naszym mieście. Czy to pierwsza wizyta Vespy w Sankt-Petersburgu?

GK: Jako zespół jesteśmy tutaj po raz pierwszy, natomiast ja odwiedziłem Petersburg i Moskwę już 2 lata temu. Do samej Moskwy jedziemy też jutro.

GP: Czy dzisiaj udało się Państwu zwiedzić nasze miasto?

GK: Dzisiaj się nie udało i ubolewam, że zespół, niestety, nie może obejrzeć Petersburga. Jedyne co zdążyliśmy zobaczyć, to widoki zza okna busa z Helsinek do samego centrum Petersburga. Wielka szkoda, niestety w tej trzydniowej trasie na Sankt-Petersburg mieliśmy przeznaczone najmniej czasu. Tak naprawdę, nie mamy nawet chwili na spacer po mieście. Jutro rano wsiadamy w pociąg i gramy koncert w Moskwie.

GP: W takim razie musicie jeszcze kiedyś wrócić do Petersburga!

GK: Z ogromną przyjemnością!

GP: Będziemy na Państwa czekać i z chęcią zorganizujemy zespołowi wycieczkę po naszym mieście.

GK: Bardzo chętnie. Przy okazji chciałbym zaznaczyć, że w dużej mierze znaleźliśmy się w Petersburgu dzisiejszego wieczoru dzięki naszej przyjaciółce Oldze, która tutaj mieszka. Poznaliśmy się na koncercie w Polsce, kiedy 4 lata temu trochę przypadkiem trafiła na koncert Vespy – zaprzyjaźniliśmy się i ta znajomość zaowocowała, między innymi, naszym przyjazdem tutaj.

GP: Jak wyglądała organizacja całego wyjazdu? Koncerty w trzech miastach tak oddalonych od siebie (Helsinkach, Petersburgu i Moskwie) w ciągu trzech kolejnych dni mogą być wyzwaniem.

GK: Dawniej jeździliśmy i koncertowaliśmy dużo intensywniej. Graliśmy głównie w „trybie weekendowym” i zazwyczaj były to dwa lub trzy koncerty w różnych miastach w ciągu jednego wyjazdu. Organizacja takiego wyjazdu w Polsce nie jest skomplikowana – wystarczy wynająć busa z kierowcą i już można jechać w trasę. Organizacja koncertów za granicą to już zupełnie inna historia. Jestem zaskoczony ilością spraw, które trzeba było załatwić przed wyjazdem, zaczynając od wiz, a kończąc na ubezpieczeniu instrumentów. Mamy ze sobą całe pliki dokumentów, biletów i ubezpieczeń – tego jest naprawdę dużo! Przemieszczamy się busem, pociągiem i samolotem, więc prawie każdym możliwym środkiem transportu. Do Moskwy pojedziemy właśnie pociągiem, następnie z Moskwy do Berlina dolecimy samolotem i już samochodami osobowymi część zespołu będzie wracać do Szczecina.

GP: Czy zespół ma swojego menedżera?

GK: Nie, zespół Vespa zawsze sam zajmuje się organizacją koncertów. W przypadku tego wyjazdu otrzymaliśmy dużą pomoc za równo ze strony lokalnych organizatorów (podziękowania dla Kirila!), jak i Saszy i Olgi. Obie bardzo nam pomogły w kwestiach organizacyjnych.

GP: Obecnie słuchacze coraz rzadziej kupują płyty z interesującą ich muzyką i nagrań szukają raczej w internecie. Jak wygląda sytuacja z Państwa muzyką?

GK: Wbrew pozorom muszę powiedzieć, że z muzyką, która ma w sobie tę nutkę retro, czyli takie gatunki jak Surf rock (dzisiejszego wieczoru gra z nami The Reverboards) czy grane przez nas Ska, jest trochę inaczej. To są wszystko gatunki istniejące od dawna, gdzie motyw retro jest bardzo ważny. Osoby, które słuchają tej muzyki cenią sobie właśnie fizyczne nośniki i faktycznie kupują kompakty. Teraz jest też czas wielkiego, triumfalnego powrotu płyty winylowej – te płyty naprawdę bardzo dobrze się sprzedają. Sam jestem zaskoczony tą zmianą, tym bardziej, że jeszcze kilka lat temu był taki moment, kiedy sprzedaż fizycznych nośników praktycznie zamarła. Teraz widzę na tym polu znaczą poprawę. Ludzie po prostu chcą mieć jakiś przedmiot w ręku, i kiedy przychodzą na koncert i podoba im się muzyka, to chcieliby coś wziąć ze sobą do domu. Nie chcą tylko nagrań z internetu w telefonie, ale też fizycznego przedmiotu, który reprezentuje to, co wydarzyło się na koncercie.

GP: Chcielibyśmy także zapytać Pana o radę, jak zostać muzykiem, na przykład gatunku Ska?

GK: Przede wszystkim potrzebne jest dużo chęci i samozaparcia .W naszym zespole sekcja dęta składa się z muzyków profesjonalnych, którzy skończyli szkoły i mają często dyplomy wyższej edukacji muzycznej. Reszta członków grupy to samouki – zarówno ja, jak i basista, perkusista i wokalistka uczyliśmy się w domu słuchając swoich ulubionych zespołów. Zazwyczaj tak to się zaczyna – próbuje się grać muzykę, którą się kocha, ma się swoje ulubione piosenki i zespóły, i to wystarcza za motywację. Wielu samouków, którzy grają na instrumentach, reprezentuje fenomenalny poziom muzyczny, ponieważ bierze się to z serca. Jak ktoś coś kocha, to potrafi zdziałać cuda.

GP: W imieniu swoim oraz czytelników Gazety Petersburskiej, serdecznie dziękujemy za poświęcony czas oraz odpowiedzi na nurtujące nas pytania. Życzymy powodzenia na kolejnych scenach muzycznych i z niecierpliwością czekamy na kolejne energetyczne koncerty w Petersburgu!

Polscy muzycy dali elektryzujący koncert muzyki Ska. Pozytywne emocje, uśmiech, radość „Vespy” udzieliły się wszystkim, którzy zajrzeli tego wieczoru do „Griboedova”. Naładowani taką energią jesteśmy prawdziwie gotowi na długie, zimowe petersburskie wieczory! Dzięki „Vespa”!

Denis Szczegłow

Korekta Agata Prostko

Zdjęcia Denis Szczegłow