„Rozwód” z Rosją

W języku rosyjskim występuje wiele słów, którymi można określić petersburskie otwieranie mostów. Открывать, поднять, развернуть, расходиться to tylko kilka, których można użyć, określając to zjawisko. Wytrwały filolog znalazłby ich zapewne znacznie więcej. Jednak w tym kontekście do powszechnego użytku weszło jedno: „развод”.

Osobie polskojęzycznej bezzwłocznie kojarzy się ono z rozwodem. Odejściem. Rozstaniem. Separacją. Nie jest to bezpodstawne skojarzenie, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę historię Petersburga. Bo czyż celem Piotra I w momencie realizacji planu budowy miasta nie był rzeczywisty „rozwód” z Rosją. Odejście od „rosyjskości” w miejscu, które miało stać się sławnym „oknem na Europę”. Odseparowanie od reszty kraju w miejscu możliwie najdalej wysuniętym na zachód, dającym dostęp do morza i ułatwiającym przemieszczania się w kierunku Europy.

Od momentu narodzin pomysł budowy Petersburga, miał on być tworzony na zachodnią modłę. W tym celu plany miasta, wzorce budowli, mających w nim powstać były swego rodzaju kompilacją tego, co Piotr I widział, odbywając swoją słynną podróż po Europie. Z pomocą zachodnioeuropejskich artystów, rzemieślników, inżynierów wzniósł miasto, określane jako najbardziej nierosyjskie w Rosji. Nasuwają się zatem pytania: w czym przejawia się owa nie rosyjskość? Dlaczego jest tak niezwykła? I przede wszystkim: czy może być za taką naprawdę uznana?

Przeglądając liczne artykuły, książki, wpisy na blogach podróżniczych autorzy powtarzają pięć cech Petersburga, świadczących o jego nierosyjskim charakterze. Historia powstania, architektura, internacjonalność, rozkwit kulturalny oraz status miasta-bohatera, czyli tzw. „город-герой”. Tylko czy aby na pewno świadczą one o unikalności miasta, czy też wynikają z usilnej próby jego zdefiniowania i nie są osadzone w szerszym kontekście, w kontekście całego kraju, a nie jego niewielkiego fragmentu? A może faktycznie stanowią o jego wyjątkowości?

1. Narodziny Petersburga
Ruskiej stolicy jakież są początki?
Skąd się zachciało słowiańskim tysiącom
Leźć w te ostatnie swoich dzierżaw kątki
[…]
Srogie i zmienne jak humor despoty.
Nie chcieli ludzie – błotne okolice
Car upodobał, i stawiać rozkazał
Nie ludziom miasto, lecz sobie stolicę:
Car tu wszechmocność woli swej pokazał

Mickiewicz, w tych kilku słowach niezwykle trafnie pokazuje, co było głównym bodźcem, który spowodował założenie miasta w takim, a nie innym miejscu. Wola cara. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, iż do czasu założenia Petersburga Rosja nie miała żadnego dużego portu nad morzem Bałtyckim, co wyraźnie utrudniało handel międzynarodowy, czy też osłabiało możliwości obronne kraju. Jednak za główny przyczynek do jego powstania podaje się rozkaz cara. Piotr I, niczym bóg, wskazał miejsce i powstało miasto, mimo wszelkich przeciwności, albo właśnie ze względu na nie. Tylko czy jest to tak niezwykłe? Czyż cała historia Rosji carskiej nie opiera się na decyzjach władców? Sam fakt założenia miasta ot tak, nie jest niczym niecodzienny, zwłaszcza jeśli przyjrzymy się strategicznemu położeniu Petersburga, nie tylko trudnościami związanymi z jego budową. Parafrazując znane polskie określenie Gdyni – „Miasto z Morza”, w przypadku Petersburga mamy do czynienia z „Miastem z Bagna”. Nie jest to może określenie przepojone liryzmem, jednakże dość brutalnie oddaje zarówno warunki jego budowy, jak i despotyczny charakter jego założyciela. Nie jest to jedyne miejsce w Rosji, które powstało w tak nieludzki sposób, wystarczy wspomnieć chociażby Kanał Białomorski, z tą różnicą, że przy jego budowie, w przeciwieństwie do Petersburga, pracowali więźniowie. Tylko czy aby na pewno Petersburg był miastem bez kajdan?

2. Architektura

Zapisano niejedna stronę o architekturze Petersburga. O jego nietypowych, jak na Rosję, budowlach, ich monumentalności, pięknie, wyszukanym zdobnictwie i zachodnim charakterze. Czy naprawdę jest to aż tak zaskakujące i niezwykłe? W końcu był budowany w oparciu o zachodnioeuropejskie wzorce, przez zachodnioeuropejskich twórców, na zlecenie miłośnika Europy zachodniej. Nie bez powodu Petersburg to Wiedeń, Amsterdam i Paryż w jednym z dodatkiem rosyjskiej architektury sakralnej. Wystarczy przemierzać wytyczone niemal pod linijkę ulice Petersburga podziwiając typowo niemiecką zabudowę, by zorientować się, że jest to miasto inne niż wszystkie, zwykli pisywać piewcy architektury Petersburga. Aż nasuwa się pytanie, czy któryś z nich był w Ułan Ude, Eliście, Kazaniu? Kto zapuszczał się w dalekie regiony Jakucji? Typowa rosyjska architektura to Jarosław, Włodzimierz, Kostroma. A co z resztą kraju? Jak wiele jest w Rosji miejsc nierosyjskich? Czym jest rosyjskość architektury? Czy to tylko najstarsze miejsca, sięgające historią czasów Rusi Moskiewskiej? Co zatem z resztą kraju? Z miejscami, gdzie budowle w stylu wschodniosłowiańskim nie stanowią powszechnego elementu miejskiego krajobrazu, lub wręcz w ogóle nie występują? A może symbolem rosyjskiej architektury jest wieś z niewielką cerkwią? Dodajmy do tego obrazka mężczyznę w walonkach, kobietę w kolorowej chuście i jesteśmy w Rosji. Tylko dlaczego tak okrojonej ze swej różnorodności. Cechą charakterystyczną Rosji jest jej złożoność, niejednorodność. Połączenie wszystkiego, co tylko możemy sobie wyobrazić. Rosja to cerkiew, meczet, synagoga i kościół. To stara sypiąca się chata, barokowy Pałac Zimowy, kreml w Pskowie i jurta, gdzieś na Syberii. Czy Petersburska architektura jest zatem nierosyjska? Jest rosyjska w swojej nierosyjskości, co czyni ją Rosją.

3. Internacjonalizm

Od początku swojego istnienia Petersburg był miastem międzynarodowym, choćby ze względu na to, że jego twórcy w większości Rosjanami nie byli. Przybywający z całej Europy architekci, inżynierowie, rzemieślnicy, artyści, czy też zwykli budowniczy osiedlali się nieraz z całymi rodzinami przywożąc ze sobą swoje tradycje, religie, kulturę. Nie może zatem dziwić, że miasto stało się kosmopolityczne. W kolejnych latach, kiedy Petersburg jako stolica Rosji umacniał swoją pozycję, jego internacjonalny charakter niejako wpisał się w strukturę miasta. Tylko czy możemy uważać to za coś nadzwyczajnego, zwłaszcza w Rosji? Cechą charakterystyczną stolicy każdego niemal kraju jest jego kosmopolityzm. Jest to pierwsze miejsce, do którego swoje kroki kierują obcokrajowcy chcący nawiązać bliższe stosunki z danym krajem. Widać to zwłaszcza w przypadku współczesnego Petersburga. W czasie kiedy był on stolicą Rosji liczba obcokrajowców była znacząca, jednak od 1918 roku konsekwentnie malała. I nie chodzi tu wyłącznie o efekty II Wojny Światowej, która przyczyniła się do wyludnienia miasta, ale również o to, że wraz z utratą stołeczności stało się ono mniej atrakcyjne dla cudzoziemców, którzy swoje kroki zaczęli kierować do Moskwy, która stała się kosmopolitycznym centrum Rosji. Zresztą internacjonalność nie jest w Rosji czymś wyjątkowym, wystarczy przyjrzeć się większym ośrodkom miejskim. Chińczycy, Tadżycy, Ormianie, Niemcy. Według oficjalnych statystyk cudzoziemcy stanowią ok. 20% ludności kraju. Jest to spojrzenie współczesne, ale spójrzmy wstecz. Internacjonalnym miastem Rosji była Moskwa, w momencie utraty stołeczności w ślad za elitą Rosji XVIII-wiecznej poszli i obcokrajowcy. Co jest zatem nietypowe? Kosmopolityczny sposób budowy Petersburga był zjawiskiem niecodziennym, jednak z szerszej perspektywy nie jest to coś nadzwyczajnego.

4. Rozkwit kulturalny

Gdzie są pieniądze, elity i różnorodność tam powstają warunki, w których możliwy jest rozkwit kultury. Nie bez znaczenia pozostaje stołeczność miasta, która, jak wiadomo, przyciąga pieniądze, elity, obcokrajowców i podążających za nimi ludzi sztuki. Oni zaś, chciałoby się powiedzieć: jednostki nieprzeciętne, zanurzając się w mozaice różnych tradycji, światopoglądów, stylów mogą tworzyć kulturę unikalną, nową, niejednoznaczną. Nie dziwi zatem, że Petersburg stał się centrum rosyjskiej kultury. Gdzie, jak nie tam, artyści mogli zdobyć majętnych mecenasów? Gdzie mogliby czerpać inspirację z różnorodności, która jest źródłem sztuki? Czyż wielkich artystów, nie tylko rosyjskich, nie łączy niejednoznaczność, życie na styku różnych kultur, które stanowią bodziec do eksperymentowania, do stworzenia czegoś nowego, innego, niepowtarzalnego. Kultura może rozkwitać tylko tam, gdzie ma ku temu warunki, których podstawę tworzy nie miejsce, ale przede wszystkim ludzie i przestrzeń, gotowa przyjąć to, co nieznane. W XVIII wieku Petersburg był niczym pusta strona, którą należało zapisać. W tym czasie Moskwa była gęsto zapełnioną księgą, w której zaczynało brakować miejsca na kolejne wpisy. Nowa stolica dała przestrzeń, której zaczęło brakować Moskwie. To był przyczynek do narodzin „wielkiej kultury rosyjskiej”. I na tym można by poprzestać, ale należy także zastanowić się: gdzie zatem jest reszta Rosji? Czy w miejscach oddalonych od kulturalnej stolicy Rosji sztuka nie rozkwitła? A może nawet się nie narodziła? Albo… to sztuka odległej Rosji stworzyła kulturę tego kraju. Petersburg stał się miejscem spotkania rosyjskiej różnorodności i dał jej dojść do głosu. Nie stworzył niczego nowego, dał przestrzeń do pokazania tego, co już istniało, samotnie, w odosobnieniu, z dala od tych, którzy stwarzali jej możliwość rozkwitu. Petersburg to nie kwiat rosyjskiej kultury, to ziemia, na której mógł on zakwitnąć. To soczewka, w której skupiły się to, co dotychczas było rozproszone.

5. Miasto-bohater

Osiemset siedemdziesiąt dwa, czyli dwa lata, cztery miesiące i dziewiętnaście dni. Tyle trwało najdłuższe w historii nowożytnej Europy oblężenie – oblężenie Leningradu, w wyniku którego zginęło blisko milion mieszkańców miasta. Jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w historii nowożytnej Europy, które pokazało także nieprzeciętną siłę jego mieszkańców. To historia tzw. „Drogi życia” prowadzącej przez jezioro Ładoga, którędy, pod ochroną przeszło 17 tys. żołnierzy, przewożono żywność do oblężonego miasta. To ogromne poświęcenie tysięcy ludzi, którzy zdecydowali się zostać, ale i tych, którzy nie mieli innego wyjścia, bo uciec nie mogli. To historia tragiczna, bolesna, która na zawsze zmieniła oblicze miasta i dała mu tytuł miasta-bohatera.

Idąc wzdłuż murów moskiewskiego kremla w miejscu, gdzie płonie wieczny ogień widzimy trzynaście pomników. Trzynaście miast-bohaterów. Trzynaście tragicznych świadectw o odwadze, oddaniu, zwycięstwie. Trzynaście historii o poświęceniu, którego nikt nie chciał. Trzynastu bohaterów, którzy woleliby, bohaterami nie zostać. Trzynaście. Pechowa liczba, tych, którzy dla chwały poświęcili to, co mieli najcenniejsze. Pozostało trzynaście gwiazd, będących śladem bólu, rozpaczy, strachu i śmierci. Tylko czy to było bohaterstwo? Czy może bezwzględne zmuszenie do bycia bohaterem?

Petersburg nie jest odosobnionym przypadkiem poświęcenia. Nie jest pod tym względem unikalny, nie w Rosji. Jeśli ktoś w to nie wierzy, niech przeczyta historię II Wojny Światowej, historię tego co działo się w tym czasie na terenie Rosji. Nie mamy prawa oceniać śmierci, stwierdzać, że jedna jest ważniejsza od drugiej. Pamięć o poświęceniu Petersburga nie czyni go lepszym od innych. Świadczy o nas i naszej ignorancji. Ale lepsza taka pamięć, niż żadna, tylko niech towarzyszy jej refleksja, nie tylko wykrzyczane: „Chwała bohaterom!” raz w roku. Oni woleliby życie, nie śmierć. Oni nie mieli wyboru. My go mamy.

Petersburg. Miasto widmo, jak je określał polski pisarz emigracyjny, Michał K. Pawlikowski. Miasto które miało być inne niż wszystkie. Miasto w Rosji, które Rosją miało nie być. Petersburg – miasto które było tak nierosyjskie, że aż zostało Rosją. Miasto niepowtarzalne, unikatowe. Bo tylko w nim możemy spotkać całą Rosję. Od cerkwi po meczet. Od starorosyjskiej ikony, przez portrety carów, po rosyjską sztukę współczesną. Od chaty z Jakucji, która zabezpieczona przed upływem czasu stoi w jednym z muzeów, bo nowy symbol Petersburga — Łachta Centr.

Petersburg to miasto bardziej rosyjskie, niż jakiekolwiek inne.

Joanna Pater – doktorantka w Instytucie Wschodnim Uniwersytetu
im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Zdjęcia Joanna Pater