Jak można przeżyć życie…

24 lutego obchodzimy urodziny pani prof. dr hab. Haliny Zgółkowej Jest to szczególny i szczęśliwy dzień dla petersburskich Polaków i archangielskiego środowiska uniwersyteckiego.

Pani profesor dr hab. Halina Zgółkowa

Lata 90. XX wieku były okresem aktywnej współpracy pani profesor z „polskim” Petersburgiem, z budowaniem podwalin jedynej szkoły ogólnokształcącej im. Adama Mickiewicza z poszerzonym nauczaniem języka polskiego w Rosji. Do Petersburga przyjeżdżali na praktyki dydaktyczne studenci Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pracowali lektorzy języka polskiego – wychowankowie Pani Profesor. Dzieci z Petersburga jeździły do Polski. (Państwo Zgółkowie dorobili się, zwanych przez nich, „petersburskich dzieci”, otoczonych opieką i wprowadzonych w świat dobra i piękna).  Z aktywnym udziałem Pani Profesor odbywały się dwustronne i międzynarodowe konferencje poświęcone językowi polskiemu i historii. (Na tę okazję przyjeżdżały zazwyczaj z Polski nie tylko słowniki i książki ale i rogale świętomarcińskie, czyli regionalne wypieki przygotowywane na dzień św. Marcina, patrona miasta). Pani Zgółkowa inspirowała pracę Ośrodka Metodycznego Nauczania Języka Polskiego i Kultury Polskiej. Dzięki zaangażowaniu dziennikarskiemu pani profesor zostały wydane dwa numery Gazety Petersburskiej poświęcone Poznaniowi oraz Międzynarodowemu Konkursowi Skrzypcowemu, imienia poznańskiego petersburżanina Henryka Wieniawskiego.

Pani Profesor wsparła organizacyjnie i merytorycznie projekt „Z piosenką w plecaku” zrealizowany przez grupę studentów zrzeszonych w uniwersyteckim rosyjskojęzycznym zespole artystycznym „Szutnik” na czele z panią dr Grażyną Jatczak, w skład którego weszły studentki z polonistyki oraz wykładowca z Instytutu Wschodniego UAM.

Gazeta Petersburska jest szczególnie wdzięczna pani Halinie i Tadeuszowi Zgółkom za realizację projektu uczelnianego poświęconego Gazecie Petersburskiej w historycznej sali UAM, noszącej imię Jana Lubrańskiego, biskupa wielkopolskiego, noszącej imię Jana Lubrańskiego, biskupa wielkopolskiego, założyciela w Poznaniu Collegium Jezuickiego – początku uniwersytetu.

Aktywność zawodowa Pani Profesor jest związana nie tylko z językoznawczymi badaniami naukowymi, ale i z promocją piękna języka ojczystego w ramach   min. Mistrza Mowy Polskiej, o dokonaniach którego na 20-lecie projektu pisze pani Halina Zgółkowa na łamach uznanego czasopisma „Polonistyka”.

Na zadawane pytanie jak można przeżyć życie? Odpowiada słowami Alberta Einszteina: „Życie można przeżyć na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko”.

Dodajemy: z pasją i poczuciem życiowej Misji!

Teresa Konopielko, luty 2021

______________________________________________________________________________

O polszczyźnie do potomności, czyli Mistrzowie Mowy Polskiej o języku ojczystym*

Każde pokolenie ma własny głos,
Każde pokolenie chce wierzyć w coś,
Każde pokolenie rozwieje się,
A nasze – nie!

Droga na sam szczyt,
A tam nie ma nic,
Tylko ślady po… pokoleniach.

Jacek Cygan

Przytoczony wyżej tekst Jacka Cygana to manifest pokolenia; każdego pokolenia, także Autora – Mistrza Mowy Polskiej AD 2019. W tej głębokiej poetyckiej formie zawiera się refleksja nad przemijaniem i trwaniem pokoleń, zwłaszcza nad głosem, czyli językiem pokolenia.

Jacek Cygan. Zdjęcie ze strony www.mistrzmowy.pl

Moje trwanie jako członkini jury w programie Mistrza Mowy Polskiej od samego początku, czyli od dwudziestu lat, upoważnia mnie – jak mniemam – do szczególnych refleksji przesiąkniętych sentymentami, liryzmem i odpominaniem. A więc w tym duchu: patetycznie i wspomnieniowo o mowie polskiej tak, jak ją traktują dotychczasowi Mistrzowie. Bodaj najbardziej patetycznie potrafiła o polszczyźnie mówić Mistrzyni Barbara Wachowicz, która tak płomiennie przekonywała nas wszystkich, wszystkie przeszłe i przyszłe pokolenia, że patriotyzm to przede wszystkim piękna polszczyzna.

Przez dwadzieścia lat Wawrzynem Mowy Polskiej wyróżniliśmy kilkudziesięciu laureatów. Znacznie dłuższy jest jednak poczet tych, których najpierw nominowaliśmy, a potem wyróżniliśmy tytułem Mistrza Mowy Polskiej. Spośród pierwszych Mistrzów z roku 2001 tylko Krystyna Czubówna jest jeszcze wśród nas, a pozostali – Stefania Grodzieńska, Gustaw Holoubek, Jeremi Przybora, Bohdan Tomaszewski i Barbara Wachowicz to pokolenie minione, czyli rozwiane. Ale wszyscy kandydaci na Mistrza i sami Mistrzowie pozostawili na szczycie swój ślad. Na corocznych galach mówili o swoim rozumieniu polszczyzny. I te ich refleksje zostawili nam, którzy teraz możemy je przywoływać, ocalać od zapomnienia.

Gala finałowa XIV edycji Mistrza Mowy Polskiej. Zdjęcie ze strony www.mistrzmowy.pl

Każda kolejna gala rozpoczyna się od ofiarowanego naszemu Programowi tekstu Jeremiego Przybory, czyli od Herbatki, bo Mistrz Przybora nauczył nas, że Piosenka jest dobra na wszystko. W swojej poezji pozostawił ślad w postaci polszczyzny, która przez kilka pokoleń jest powtarzana, nucona, pamiętana i cytowana. Inna Mistrzyni – Magda Umer – reprezentantka następnego po Mistrzu Jeremim pokolenia – tak to rozumie: Przede wszystkim czuję się uczennicą mistrza nad mistrzami Jeremiego Przybory. (…) jeśli dobrze mówię po polsku, to zawdzięczam to właśnie jemu, ponieważ słuchałam, jak mówił, i czytałam to, co napisał.

O dwupokoleniowości w wymiarze mistrz – uczeń mówi także Wojciech Mann: Wykorzystam ten [mistrzowski] tytuł, dający mi nieco większy niż miałem autorytet, do skłonienia mojego syna do czytania książek. (…) Chciałbym, aby on w tym świecie elektroniczno-komputerowym zachował świadomość własnego języka.

Piękne mówienie jest wszak swoistą sztuką, ale sztuką jest także słuchanie, a nawet mowa milcząca. Oto refleksja na ten temat Mistrza z innego pokolenia – Macieja Stuhra: Moje pokolenie z mistrzami mowy miało tyle wspólnego, że ich kiedyś słyszało. W tej sytuacji myślę, że Mistrz Mowy Polskiej powinien umieć również milczeć. I jeszcze na temat milczenia Mistrz Andrzej Poniedzielski: Ot, należeć chciałbym tylko, do tych, którzy – bywa nie mają nic do powiedzenia.

A mimo to – milczą. Mówić tak, aby zasłużyć na tytuł Mistrza, to nie tylko mówić „pięknie”, lecz także mądrze. Oto takie oczekiwania. Najpierw Andrzej Seweryn, aktor i reżyser: (…) dobre wysławianie się nie jest warunkiem mądrości, natomiast dobre wysławianie się nie przeszkadza mądrości.

I dwoje ludzi telewizji. Najpierw Grzegorz Markowski: Bardziej niż o formę naszego języka martwię się o jego treść, a Beata Tadla dodaje: W momentach stresujących, gdy myśl przegania słowo, zdolność radzenia sobie z polszczyzną jest szczególnie cenna.

Pobrzmiewa tu ulubiona przeze mnie fraza stanowiąca tytuł tekstu Haliny Kurkowskiej: Polszczyzna ludzi myślących; czyli mądrych. Ale mądrość to nie jedyny atrybut polszczyzny mistrzowskiej. Oto wypowiedź Władysława Bartoszewskiego: Chciałbym być pod wrażeniem blasku, jaki bije od przyzwoitych ludzi, czyli posługujących się piękną polszczyzną. Oczywiście konweniuje ta wypowiedź z ulubionym słowem tego Mistrza – przyzwoitość.

Polszczyzna, zwłaszcza piękna, mistrzowska bywa źródłem emocji i satysfakcji osobistych – zarówno po stronie mówiącego, jak i uczestnika słuchającego innych. Oto emocje Mistrzyni Grażyny Barszczewskiej: Język polski to język emocji, potrafi wyśpiewać, wyszeptać najintymniejsze chwile, potrafi krzyknąć, pożartować, a potrafi nawet poflirtować pikantnie. Zaś Barbara Wachowicz dodaje: Nie ma dla mnie do dziś radości większej niż obcowanie z mistrzami języka polskiego naszej literatury. (…) Ileż barw, olśnień, wzruszeń, emocji i refleksji. Piękne mówienie wzrusza też Jana Kobuszewskiego: Zawsze, jak słucham pięknej mowy polskiej, napływają mi do oczu łzy radości.

Marta Kielczyk o uczestniczeniu w biesiadach i dyskusjach: Prawdziwą ucztą słowa są długie dyskusje nie tylko o języku, ale z wykorzystaniem pięknego języka polskiego. A Leszek Mikos dodaje: (…) W każdych okolicznościach mówcie pięknie, do rzeczy i krótko – dacie prawdziwą ulgę otoczeniu.

Grażyna Lutosławska – cytując słuchacza radiowego, który podziwia Barbarę Krafftównę – sławi polszczyznę, która czyni życie piękniejszym: Kiedy człowiek słucha pięknie powiedzianych słów, które mówi ktoś, kto uśmiecha się do życia, to i piękniej żyć się chce.

Powinności zawodowe, czyli zobowiązanie do używania pięknej polszczyzny, są dostrzegane bardzo często. Widzą je nie tylko ludzie mediów i aktorzy. To piękno niejedno ma oblicze. Oto wypowiedź Mistrza mediów Bogusława Kaczyńskiego: Utrzymać dyscyplinę języka, zachować jego piękno, plastyczność, tę naturalną śpiewność i frazowanie; frazowanie tak jak oddychanie jest moją pasją, moim zadaniem. Mistrzyni sceny Anna Dymna o swoim zawodzie: Sądzę, że my, aktorzy, jesteśmy zobowiązani do tego, aby przekazywać mowę polską następnym pokoleniom. To przecież wizytówka naszego narodu. Radiowa rozmówczyni z dziećmi, Katarzyna Stoparczyk wysoko ceni słowo dziecięce: Jestem bardzo wdzięczna za słowa, zwłaszcza od dzieci, bo one najpiękniej potrafią definiować ten nasz niełatwy świat.

Dostrzegają ów obowiązek zawodowy także przedstawiciele innych profesji. Na przykład przewodniczka po Zamku Malborskim: (…) przewodnicy powinni być ambasadorami pięknego polskiego języka (Marta Szewczyk).

I lekarz Arkadiusz Jawień: To największa satysfakcja, jeśli widzę efekty mojego wykładu czy też rozmowy z chorym, gdy przekazane słowo zamienia się w oczekiwany czyn. I jeszcze leśnik, czyli specjalista od piękna natury, Adrian Wiśniowski: Mowa ojczysta określa mnie i moje miejsce na ziemi. (…) Przedzieranie się przez gąszcz słów pomaga mi w zrozumieniu istoty lasu.

Polszczyzna jest wartością wieloraką dostrzeganą przez większość Mistrzów. Zacznijmy od narzędzia opisywania świata. Bez nazwania pewnych kategorii – przedmiotów, ich własności, stanów ducha itp. nie da się ich dostrzec. Oto wypowiedź Michała Żebrowskiego: Dla mnie polszczyzna to kolory, zapachy, smaki, moje dzieciństwo, miłość, przyjaźń, wiara i zwątpienia. Jak inaczej mógłbym poznawać siebie? Julia Hartwig zwraca uwagę na pewien rodzaj przejrzystości języka: Wszyscy używamy języka, ale mało kto zastanawia się nad tym, ile mu zawdzięczamy i ile jesteśmy mu dłużni. W podobny sposób podkreśla interpersonalną wartość języka jako zjawiska społecznego służącego budowaniu więzi międzyludzkich arcybiskup Tadeusz Gocłowski: Mowa polska jest skarbem największym. Ona bowiem to wszystko przenika i przybliża. Nade wszystko łączy nas ze sobą. Pozwala na dialog, a ten wyzwala miłość, braterstwo.

Język to także narzędzie sztuki. Przede wszystkim jest nią literatura, ale szeroko rozumiana. Literaturą żywi się bowiem także teatr, film, media. Oto ta wartość w ujęciu Janusza Kukuły, reżysera zwłaszcza teatru radiowego, czyli teatru wyobraźni: Język stanowi o tym, że coś jest literaturą. Tylko język. Jest wrażliwy. Czasem bywa nadwrażliwy, jak twórcy, którzy za jego sprawą powołują nowe światy, jest pełen niepokoju jak czasy, w których żyjemy. Czuły na zmiany. (…) I najważniejsze: język opowiada historie o nas, bo jest w nas.

Mistrzowie poczuwają się także do ochrony polszczyzny zagrożonej z różnych stron. Przede wszystkim jednak przestrzegają nas przed niestosownymi sposobami jej używania. Aktorka Anna Seniuk kontynuuje przestrogi formułowane już w latach osiemdziesiątych przez Tadeusza Różewicza, który w wierszu Przyszli obejrzeć poetę sugerował obronę naszej publicznej komunikacji przed bylejakością. Oto słowa Mistrzyni: Kiedy patrzę wokół, mam wrażenie, że mówi się za dużo, byle jak i byle co, przez co słowo traci swój sens. Natomiast Edward Marszałek wskazuje, jak unikać nagminnie używanych we współczesnej polszczyźnie wulgaryzmów: Jeśli chcesz kogoś wyzwać, nie musisz używać słów na k… lub ch… Możesz ulżyć sobie, mówiąc np. „Ożesz ty kiksjo zgiętoostrogowa”; miast nazywać człowieka małej inteligencji, wystarczy rzec: „tęposz niski”; czyli z lingwistycznymi chwastami walcz za pomocą nazw roślin szlachetnych, a nawet chronionych.

Jeszcze inną plagą naszego języka ojczystego jest agresja w jego użyciu. Wojciech Pszoniak wskazuje, że trzeba unikać i walczyć o to, aby [nasz język] nigdy nie stał się bronią zwróconą przeciw człowiekowi. Natomiast z emigracyjnej perspektywy moc języka jako oręża obronnego dostrzega Jan Nowak-Jeziorański: Jedynym instrumentem, jedynym orężem, jakim mogłem się posługiwać, była mowa polska. (…) Traktowałem to polskie słowo jako główny oręż, przy pomocy którego możemy osiągnąć nasze cele.

Wojciech Młynarski uogólnia tę perspektywę deprecjacji wszystkiego wokół – języka także – pytając retorycznie, ale i dramatycznie w refrenie jednego ze swoich tekstów: Co by tu jeszcze spieprzyć, panowie? Odpowiedzi udziela Mistrzowi Wojciechowi nie byle kto, bo inna Mistrzyni działająca w podobnej kabaretowej konwencji: Na spienionym z wściekłości oceanie tłucze się jeszcze balia z rozbitkami pięknej polszczyzny. Drodzy Państwo! To wy jesteście pasażerami tej balii miotanej wśród groźnych bałwanów. Ratownikami polskiego języka. Pokażcie im ten język.

Wróćmy na koniec tego – z konieczności mocno niepełnego – przeglądu do postulatu Stefanii Grodzieńskiej i wyraźmy w imieniu Mistrzów nadzieję i życzenie. Nadzieja w tym, że i nasze pokolenie – jak wszystkie poprzednie – pozostawi swój ślad w polszczyźnie. I że będzie to ślad gwarantujący trwanie polszczyzny pięknej, mistrzowskiej. A więc toast wzniesiony przez Mistrza Artura Andrusa:

Na koniec wzniosę toast: Język polski niech żyje. Nie tylko dlatego, że z niego Ja żyję. Po prostu wart jest tego, żeby żyć.

* Czytelnikowi tego tekstu należy się wyjaśnienie. Był on przygotowany jako materiał okazjonalny przeznaczony do jubileuszowego wydania folderu publikowanego przy okazji gali Mistrza Mowy Polskiej. W tym roku obchodzimy jubileusz dwudziestolecia naszego programu, ale – z oczywistych i znanych nam wszystkim powodów – gala będzie szczególna. Korzystamy więc z życzliwego zaproszenia czasopisma „Polonistyka” i tu zamieszczamy jego równoległą wersję. Uznaliśmy bowiem, że nasz program ma ogromne zasługi dla propagowania nie tylko mistrzowskiego wykonania polszczyzny, ale także dla promowania wzorców, czyli Mistrzyń i Mistrzów. Niech więc dzisiejsze i przyszłe pokolenia nauczycieli – polonistów i ich uczniów zapamiętają ten głos pokoleń mijających wraz z naszym dwudziestoleciem.

Prof. zw. dr hab. Halina Zgółkowa

Językoznawca, wykładowca i kierownik Zakładu Retoryki, Pragmalingwistyki i Dziennikarstwa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, autor Praktycznego Słownikajęzyka Polskiego. Członekjury Mistrz Mowy Polskiej od początku istnienia programu.

Opublikowano w czasopiśmie Polonistyka, listopad-grudzień 2020

„Polonistyka” to praktyczne czasopismo skierowane do nauczycieli polonistów, którzy dążą do poszerzania zakresu kompetencji w obszarach: językowym, literackim, metodycznym i pedagogicznym, stawiając przy tym na zindywidualizowaną pracę z uczniem oraz realizację podstawy programowej. Gwarancją wysokiej jakości merytorycznej czasopisma jest rekomendacja Rady Języka Polskiego oraz współpraca z programem Mistrz Mowy Polskiej i Fundacją im. Wisławy Szymborskiej, a także znanymi autorytetami w dziedzinie polonistyki: prof. Jerzym Bralczykiem, prof. Janem Miodkiem, prof. Haliną Zgółkową, prof. Tadeuszem Zgółką. Co dwa miesiące nauczyciele języka polskiego otrzymują sprawdzone propozycje pracy z uczniem, które są efektywne dzięki wykorzystaniu nowatorskich metod i zastosowaniu nowych technologii. Do grona autorskiego należą eksperci i autorytety literaturoznawcze oraz językoznawcze a także nauczyciele praktycy, m.in.  dr Paulina Małochleb, dr Anna Podemska-Kałuża, dr Marzena Tyl, Barbara Matusiak, Izabella Bartol, Joanna Krzemińska.

Niezmiennie od ponad 70 lat misją czasopisma jest wspieranie nauczycieli języka polskiego w edukowaniu dzieci i młodzieży. 

Zachęcam do lektury „Polonistyki”

Redaktor prowadząca Agata Szymczak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *