Dr Andrzej Zawistowski wygłosił w Petersburgu wykład o polskiej gospodarce

Gdyby zapytać Polaków, kiedy po latach zaborów narodziła się Rzeczpospolita, większość wskazałaby 11 listopada 1918 r. Nie dziwi to – wszak właśnie ten symboliczny dzień został przyjęty jako Święto Niepodległości. I choć państwo polskie powstało jesienią 1918 r., to dłużej trwała budowa ujednoliconej i sprawnie działającej jego gospodarki. Uczynienie z Polski kraju ekonomicznego sukcesu miało przynieść dostatek jego obywatelom. Można zaryzykować tezę, iż proces ten – utrudniany przez dziejowe zawieruchy – kończy się dopiero teraz. 

Polska wchodziła w niepodległość w niezwykle trudnym momencie. Gdy w Europie dokonywała się rewolucja przemysłowa – terytorium zamieszkałe przez Polaków było podzielone pomiędzy zaborców. W poszczególnych częściach wprowadzono różne zapisy prawa, obowiązywały różne mary i wagi, inaczej budowano tory kolejowe. W 1918 r. dużo łatwiej było podróżować pomiędzy Poznaniem a Berlinem niż dojechać do Warszawy. Po 11 listopada 1918 r. te rozwijające się dotąd oddzielnie terytoria trzeba było scalić w jeden, sprawnie funkcjonujący organizm.

Jednym z symboli niepodległości było posiadanie przez państwo własnej waluty. Pierwszym polskim pieniądzem była marka polska – wprowadzona przez Niemców jeszcze w 1917 r. Padła jednak ona ofiarą hiperinflacji. Gdy w 1918 r. za dolara trzeba było zapłacić 9 marek, w końcu 1923 r. kosztował on już 6,4 mln marek. Załamanie wartości pieniądza katastrofalnie wpływało na polską gospodarkę, w tym przede wszystkim na poziom życia ludności. Konieczna była więc szybka zmiana.

Marka Polska

W końcu 1923 r. funkcje premiera polskiego rządu objął Władysław Grabski. Wprowadził on niezbędne reformy. W początkach 1924 r. udało się powołać nową instytucje – Bank Polski. Całkowicie niezależny od rządu, zaczął on emitować nowa walutę – złotego polskiego. Szybko stała się ona jedną z najsilniejszych i najstabilniejszych walut europejskich.

Władysław Grabski – polski polityk, ekonomista i historyk, autor reformy walutowej

Równie ważne, co posiadanie własnej waluty, był bezpośredni dostęp do morza. Polska otrzymała fragment wybrzeża Bałtyku, jednak bez dużego portu handlowego. Dlatego zdecydowano o budowie nowoczesnego portu w Gdyni. Ta niewielka, licząca w 1920 r. około tysiąca mieszkańców wieś w ciągu niespełna dwudziestu lat rozrosła się do liczącego 125 tys. mieszkańców miasta. Stworzono też flotę handlową i pasażerską – z Gdyni transatlantyki pływały do Nowego Jorku i portów południowoamerykańskich. Jednym z ojców sukcesu tej inwestycji był minister przemysłu i handlu Eugeniusz Kwiatkowski.    

Eugeniusz Kwiatkowski – minister przemysłu i handlu w latach 1926–1930

Także jemu Polska zawdzięcza kolejny sukces ekonomiczny. Dzięki poparciu Kwiatkowskiego w trójkącie Wisły i Sanu w 1936 r. zaczęto budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego. W jego ramach powstawały zakłady przemysłowe i elektrownie. Wybuch II wojny światowej przerwał inwestycję, jednak wiele powstałych wówczas zakładów przemysłowych pracuje do dzisiaj.

Budowa gospodarczej siły kraju została brutalnie przerwana 1 września 1939 r. Polskę zaatakowały Niemcy, a 17 września do agresji III Rzeszy przyłączył się Związek Sowiecki. Obaj okupanci podzielili się polskim terytorium. Wyniszczeniu obywateli okupowanej Polski towarzyszyła grabież i zniszczenia. W czasie wojny zniszczeniu uległo ok. 40 proc. majątku narodowego. W nowej, tworzonej już przez komunistów Polsce mieszkało o 11 mln ludzi mniej niż przed wojną było polskich obywateli. Terytorium państwa było o 20 proc. mniejsze niż przed wojną.

W 1944 r. dzięki poparciu Stalina władze nad Polską zaczęli przejmować komuniści. W kolejnych latach tworzyli oni gospodarkę wzorowaną na stalinowskim ZSRR. Rozparcelowano większe niż 50 ha gospodarstwa rolne, a ziemię rozdano chłopom bezrolnym i małorolnym. Miała być to swoistego rodzaju łapówka, dzięki której wieś miała poprzeć nową władzę. Znacjonalizowano przemysł, usunięto prywatnych kupców, zlikwidowano prywatne banki.

W 1950 r. komuniści rozpoczęli realizację gospodarczego Planu Sześcioletniego. Był on wprost wzorowany na stalinowskich pięciolatkach. Duży nacisk położono na rozwój przemysłu ciężkiego. Władze zaczęły wzorem sowieckim tworzyć kołchozy. Udało się jednak skolektywizować mniej niż 10 proc. ziemi uprawnej. W rezultacie Polska była jedynym krajem bloku sowieckiego, w którym znaczna większość ziemi (ok. 75 proc.) pozostało w rękach prywatnych.

Stalinowski terror i pogorszenie się warunków życia doprowadziło w 1956 r. do buntu społecznego przeciwko komunistycznej władzy. Komuniści zmuszeni zostali do zmiany swojej polityki gospodarczej. Jednak zmiany te nie doprowadziły do odczuwalnej poprawy jakości życia. Kolejny bunt społeczeństwa – w grudniu 1970 r. – wymusił kolejne zmiany.

Władze objął wówczas Edward Gierek. Wiedział on, że poparcie dla partii komunistycznej można utrzymać tylko odczuwalnie poprawiając warunki życia Polaków. Dzięki kredytom zaciąganym w zachodnich bankach zwiększono dostawy towarów do sklepów. Pojawiły się w nich symbole zachodu, takie jak Coca-Cola czy papierosy Marlboro. Rozpoczęto produkcję Fiata 126 – niewielkiego samochodu na który mógł sobie pozwolić każdy Polak. Otwarte zostały także sklepy Pewex. Za dolary można było tam kupić atrakcyjne zachodnie towary. Polacy uwierzyli, że skończył się czas powojennego zaciskania pasa.

Edward Gierek, w latach 1970–1980 I sekretarz KC PZPR

Sukces gospodarki gierkowskiej nie trwał długo. Gdy w 1976 r. władze próbowały podnieść ceny – Polacy wyszli na ulice. I choć podwyżkę cofnięto – ze sklepów zaczęły znikać kolejne towary. Już w 1976 r. wprowadzono wiec kartki na cukier, a pięć lat później reglamentacja objęła też m.in. mięso, masło, czekoladę, cukierki, ryż, mąkę, papierosy, alkohol i wiele innych towarów. Lata 80. to nieustające kolejki Polaków pod sklepami.

Polityczne zwycięstwo „Solidarności” w 1989 r. przyniosło nie tylko zmianę władzy, ale przede wszystkim nadzieję dla spragnionych normalnego życia Polaków. Wicepremier Leszek Balcerowicz od 1990 r. realizował program ekonomiczny, który miał pozwolić pokonać inflację, zapełnić półki w sklepach i stworzyć gospodarkę rynkową. Cel ten został osiągnięty, lecz cena była wysoka. Upadło wiele dużych państwowych firm. Bezrobocie na początku XXI w. sięgało 20 proc. – co oznaczało, że bez pracy było trzy milionów Polaków.

Leszek Balcerowicz – autor reform ekonomicznych w Polsce po upadku komunizmu

Polacy z zazdrością patrzyli na sukces gospodarczy krajów Unii Europejskiej. Dlatego też od początku lat 90. większość polskich partii politycznych była zgodna, że Polska powinna stać się częścią Unii. Już w 1991 r. Polska podpisała układ stowarzyszeniowy ze Wspólnotami Europejskimi. Po latach starań, 1 maja 2004 r. Polska dołączyła do Unii. Dzięki temu rozpoczął się niebywały wzrost gospodarczy. Bezrobocie zaczęło gwałtownie maleć, w całym kraju pojawiły się inwestycje wspófinansowane przez Unię. Polska znalazła się wreszcie na drodze rozwoju, o której myśleli ojcowie jej niepodległości sto lat wcześniej.  

Andrzej Zawistowski

Skrót wykładu, który został wygłoszony 20 lutego 2018 r. w Instytucie Polskim w Petersburgu. Dr Andrzej Zawistowski – pracownik Katedry Historii Gospodarczej i Społecznej Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Kierownik Działu Historycznego Muzeum Powstania Warszawskiego.