Czy pamiętamy o Leszetyckim?

Z niedawnej wyprawy do Petersburga1 przywiozłem kilka książek. Albumowym formatem, złotymi literami wytłoczonymi na twardej malachitowej okładce, czytelną czcionką, ładnymi graficznymi przerywnikami, licznymi ilustracjami i przykładami muzycznymi wyróżnia się Metoda Leszetyckiego autorstwa Siergieja Malcewa, pianisty, profesora tamtejszego konserwatorium. Książka ta, wydana wprawdzie dziesięć lat temu, nabrała szczególnego znaczenia w tym roku, gdy środowisko muzyczne Petersburga obchodzi stulecie śmierci wielkiego pianisty pedagoga (zmarł on w Dreźnie 14 listopada 1915 roku).

Autor książki nie bez powodu przytacza nazwisko pianisty w trzech wersjach: Leszetycki, Leschetizky i Лешетицкий. Pianista bowiem, choć z urodzenia Polak, większość życia spędził poza krajem. Urodził się 22 czerwca 1830 roku w Łańcucie. W wieku pięciu lat rozpoczął naukę gry na fortepianie pod kierunkiem ojca, który – jako dawny uczeń Carla Czernego – uczył w Łańcucie muzyki także dzieci hrabiego Alfreda Potockiego. Ojciec pilnował, by malec ćwiczył dwie godziny dziennie. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Dziewięcioletni Teodor debiutuje publicznie we Lwowie wykonaniem Concertina Czernego; towarzyszącą mu orkiestrę prowadzi sam Franz Xaver Wolfgang Mozart, syn wielkiego Wolfganga Amadeusza.

W roku 1840 rodzina Leszetyckich przeprowadza się do Wiednia. Teodor doskonali tam grę fortepianową u Czernego oraz podejmuje studia teorii i kompozycji u Simona Sechtera. W wieku czternastu–piętnastu lat występuje już z koncertami i udziela lekcji fortepianu starszym od siebie wiedeńskim pannom (nic dziwnego, że był później aż czterokrotnie żonaty i to zazwyczaj ze swymi uczennicami). Jego renoma jako pianisty i pedagoga rośnie. W roku 1852 przyjeżdża do Petersburga, gdzie zostaje dyrektorem muzyki na dworze Wielkiej Księżnej Heleny Pawłowej, a dziesięć lat potem otrzymuje klasę fortepianu w założonym przez Antona Rubinsteina konserwatorium. Po dwudziestu sześciu latach powraca do Wiednia, by nadal nauczać – już prywatnie, nie rezygnując jednak z działalności koncertowej i kompozytorskiej (w swym dorobku miał – prócz romansów i kilku oper – przede wszystkim utwory fortepianowe, oryginalne i transkrypcje2).

Według Cezara Cui, do końca pobytu Leszetyckiego w Petersburgu przewinęło się przez jego klasę około 800 uczniów, zdaniem Arthura Schnabla – Leszetycki miał w sumie 1800 uczniów. Możemy być dumni, że wykształcił plejadę naszych pianistów z Ignacym Janem Paderewskim na czele: Ludwika Bronarskiego, Ignacego Friedmana, Wojciecha Gawrońskiego, Mieczysława Horszowskiego, Katarzynę Jaczynowską, Henryka Melcera, Józefa Śliwińskiego, ale do jego uczniów zaliczali się także wybitni artyści wielu innych nacji: Alexander Brailowsky, Anna Esipowa, Ossip Gabrilowitsch, Samuił Majkapar, Benno Moiseievitsch, Wasilij Safonow, Arthur Schnabel, Izabela Vengerova, Paul Wittgenstein…

Jeśli będziemy kontynuować tę genealogiczną wyliczankę, zauważymy, że Paderewski wykształcił m.in. Henryka Sztompkę, Stanisława Szpinalskiego i Witolda Małcużyńskiego; Esipowa – Józefa Turczyńskiego, Sergiusza Prokofiewa i Marię Judinę; Safonow – Rosinę Lhévinne, Konstantina Igumnowa, Leonida Nikołajewa i Aleksandra Skriabina; Schnabel – Carla Zecchiego i Leona Fleishera; Vengerova – Leonarda Bernsteina i Samuela Barbera, idąc zaś dalej, Lhévinne – Van Cliburna, Nikołajew – Szostakowicza i Judinę, Zecchi – Claudia Abbado, Daniela Barenboima i Zubina Mehtę itd. I chociaż wielu zajęło się też kompozycją lub dyrygenturą, powinniśmy uznać Leszetyckiego za protoplastę znacznej części XX-wiecznej i współczesnej pianistyki światowej. Jakie Leszetycki nadał jej cechy?

Jako uczeń Czernego, był spadkobiercą tradycji klasycznej, której wzorce przejął Czerny od swego mistrza, Beethovena. Wiadomo wszakże, iż Leszetycki w początkach swej kariery pod wrażeniem gry Juliusa Schulhoffa, czeskiego pianisty o żydowskich korzeniach, zrewidował całkowicie swój styl wykonawczy. Wiadomo też, że artystyczne namaszczenie Schulhoff otrzymał od samego Chopina. Jest więc naturalne, że pianistyka Leszetyckiego opierała się także na tradycji romantycznej, której wzory zaczerpnął Schulhoff od podziwianego przez siebie Chopina. Chopina zresztą także Leszetycki wysoko cenił, często wykonywał i zalecał swoim uczniom, choć umiejętnie im go dozował. Kiedy się raz dowiedział, że jakaś młoda pianistka gra trzy ballady Chopina i fugę Bacha, stwierdził że powinna grać trzy fugi i tylko jedną balladę.

Ale powróćmy do książki Siergieja Malcewa. Składa się ona z dwóch części. W pierwszej przedstawia autor swój przekład wydanego w roku 1902 w Moguncji studium Malwiny Brée Podstawy metody Leszetyckiego (Die Grundlage der Methode Leschetizky mit der Autorisation des Mesters), dedykowanego pianiście i przez niego zaaprobowanego; w drugiej – prezentuje metodę Leszetyckiego z punktu widzenia współczesnego pianisty: omawia ułożenie rąk, sposoby wydobywania dźwięku (legato, legatissimo, non legato, portamento, staccato, marcato itd.), pracę nad dwudźwiękami i oktawami, wykonywanie akordów, prawidła właściwego wykonania, rolę ćwiczeń w rozwoju umiejętności technicznych pianisty i daje przykłady rozmaitych ćwiczeń, wskazuje na konieczność umiejętności transponowania utworu, podaje sposoby jego uczenie się na pamięć, podkreśla rolę wyobraźni (słuchu wewnętrznego) w poznawaniu i opanowywaniu utworu, wreszcie przytacza we własnym przekładzie rozdział o metodzie Leszetyckiego z książki uczennicy pianisty, Annette Hullah, oraz omawia – czerpiąc ze wspomnień jego uczniów – sposób prowadzenia przez niego lekcji.

W Polsce, choć pianistów ci u nas nie brakuje, tego typu książek trzeba ze świecą szukać. Jedynie Wydawnictwo Naukowe PWN opublikowało w roku 1994 O grze na fortepianie György Sandora w tłumaczeniu Jana Kadłubiskiego. A mizerne wyniki polskich uczestników niedawnego Konkursu Chopinowskiego sugerują, że młodzi adepci pianistyki chyba niewiele wiedzą o fundamentalnych tradycjach wykonawczych. Wydaje się więc, że któryś z polskich pianistów pedagogów mógłby pokusić się o przekład książki Siergieja Malcewa i studium Malwiny Brée. Jeśli się nie wróci do źródeł, wpadnie się do morza.

________________

1 Do Petersburga pojechałem z Małgorzatą Komorowską i Grzegorzem Wiśniewskim na konferencję naukową „Rosyjsko-polskie horyzonty muzyki” (http://www.conservatory.ru/node/3557) i na festiwal „Międzynarodowy Tydzień Konserwatoriów”, zorganizowane przez tamtejsze Konserwatorium im. Rimskiego-Korsakowa przy współudziale Instytutu Polskiego kierowanego przez Natalię Bryżko-Zapór. Konferencję prowadziła Natalia Braginska, dziekan Wydziału Muzykologicznego Konserwatorium i kierownik Katedry Historii Muzyki Powszechnej. Obszerniej o festiwalu i konferencji napisze w „Ruchu Muzycznym” Małgorzata Komorowska.

2Natalia Braginska odnalazła w Oddziale Rękopisów Konserwatorium Petersburskiego sporządzoną przez Leszetyckiego aranżację Chopinowskiej Etiudy f-moll op. 25 nr 2 na dwa głosy i dwa fortepiany, o czym pisała w „Ruchu Muzycznym” nr 10/2010 (Chopin w aranżacji Leszetyckiego). Oddział Rękopisów, kierowany przez Tamarę Skwirską, posiada wiele innych cennych rękopisów. Uczestnikom konferencji pokazano m.in. XIX-wieczny album z autografami muzycznymi wybitnych muzyków europejskich, m.in. Stanisława Moniuszki. Pod egidą Konserwatorium i pod redakcją Tamary Skwirskiej ukazuje się wielce pomocna dla historyków muzyki seria „Pietierburskij Muzykalnyj Archiw”.

Siergiej Michajłowicz Malcew Mietod Lieszetickogo, Sankt Pietierburg 2005, Izdatielstwo BBM, s. 224. „Ruch Muzyczny” rok LIX nr 12, grudzień 2015

Krzysztof Bilica